Adwokat dr Maciej Wróbel codziennie reprezentuje kobiety takie jak Magda i działa w ramach naszej Fundacji Czas Kobiet, udzielając bezpłatnego wsparcia prawnego kobietom doświadczającym przemocy.
Fundacja Czas Kobiet to przestrzeń, gdzie nadzieja odzyskuje swoje znaczenie, a walka o sprawiedliwość nabiera realnego kształtu. Dzięki wsparciu prawnemu, psychologicznemu, a nawet z zakresu cyberbezpieczeństwa, kobiety po przemocy mogą odzyskać kontrolę nad swoim życiem. To także miejsce, gdzie każda kobieta znajdzie zrozumienie, empatię i solidarność.
Zachęcamy do przeczytania całego artykułu, który opublikował Onet. Poznajcie historię Magdy i innych kobiet, które odważyły się walczyć o swoje prawa.
W najnowszej wystawie SHAME Zuzanna Janin mierzy się z wizualizacją przemocy domowej, odwołując się zarówno do pamięci personalnej, kulturowej historii shamingu, a także normatywnych konwencji społecznych, w których męskość uwikłana jest w mitologię podtrzymującą patriarchalny system opresji. Centralna dla wystawy rzeźba SHAME (2016), wykonana ze smoły oraz z gęsich piór (pierza) łączy ze sobą materiały o różnych fizycznych, jak i symbolicznych ciężkościach, a także pochłania znaczenia kulturowe, zarówno te z przeszłości jak i teraźniejszości. Smołowanie i upierzanie praktykowane w średniowiecznej Europie oraz wczesnym okresie nowożytnym było formą publicznej tortury, zakładającą obnażenie osoby karanej do naga oraz wymalowanie jej ciała gorącą smołą drzewną, by następnie wytarzać ją w piórach. To groteskowe przekształcenie człowieka wptaka, czy simulacrum złodzieja natury (za Williamem Sayersem), było niezwykle bolesną karą, lecz nie śmiertelną, pozostawiającą blizny na skórze oraz psychologiczną traumę. W dzisiejszych czasach publiczny ostracyzm przybiera formy komentarza w internecie, anonimowych wiadomości, nagrań video, e-maili, czy wiadomości głosowych, pozostawiających po sobie ślady cyberprzemocy, której każda osoba może doświadczyć w zaciszu domowym. Performowana teatralność smołowania i upierzania potrzebowała sceny oraz publiczności, którą dziś zastąpiły portale społecznościowe, facebookowi znajomi i instagramowi obserwatorzy. Podając za Kosofsky Sedwick, kultura wstydu nie dzieli, lecz łączy.
Glob SHAME oglądany z daleka przywodzi na myśl zmonumentalizowanego dmuchawca mniszka lekarskiego, ulotnego i lekkiego, wrażliwego na każdy podmuch wiatru. Z bliska za to, gęsta smoła oblepiona piórami, zatrzymana w trakcie spływania, formuje czarne łzy, które dociążają kompozycję. Skazany na ośmieszenie glob wystawiony w przestrzeni galerii, przypomina o realnym oraz wirtualnym wykluczeniu, a także regresywnych mechanizmach społecznego współżycia, które łączy nienawiść, nie zaś miłość czy troska.
W relacji z globem należy widzieć także najnowsze realizacje Janin, Pasygrafia (wiry, lasy i maczugi), w procesie od 2020 r., na które składają się rzeźby z poskręcanych elementów garderoby męskiej (garnitury, spodnie, t-shirty, skarpety, bielizna, buty, skórzane i metalowe pasy), zalane żywicą epoksydową. Tytuł prac oznacza sztucznie utworzony, międzynarodowy system znaków pisanych, mających reprezentować raczej pojęcia niż konkretne wyrazy. Ten wyjątkowy zapis, odzwierciedlający utopijny uniwersalizm porozumienia, można odnieść do rachitycznych postaci męskich, operujących językiem patriarchalnego kostiumu, pozbawionego ciała i duszy, podtrzymującego umowną władzę. Wykręcone i pokonane, opierające się o ściany i leżące na podłodze konstrukty, stanowią refleksję nad dominującą w kulturze męskością. Znane z psychoanalizy Lacanowskie Imię Ojca, Wielki Inny oraz stróż Prawa, doświadczają kryzysu, tracąc równowagę i panowanie nad podmiotowością, przeglądają się w kuli SHAME.
Istotny dla motywu przewodniego wystawy jest także tryptyk W łóżku z M. (Śpiąca niebieska. Czerwona ze wstydu. Czarna jak ja). Wykonane w 2014-2016 r. fotografie prezentują system rodzajów przemocy, które Janin dzieli według kolorów na: niebieski – systemy religijne, czerń – wykluczenie i brak wiedzy o kobietach oraz czerwień – wstyd. Co istotne, cykl selfie powstał podczas bezsennych nocy, w łóżku, w obecności osoby partnerskiej, leżącej obok. Ta fizyczna bliskość, a zarazem psychologiczny dystans odzwierciedlony jest w niezwykle intymnych kadrach ukazujących twarz artystki, która ma zamknięte oczy. Jak Janin podkreśla w wywiadzie dla SZUMU: Czerwona ze wstydu jest pracą o emocji, poprzez którą kontroluje się ofiarę przemocy domowej. Wstydzisz się tego, co dzieje się poza zasięgiem wzroku innych; że osoba ci bliska tak bardzo cię nie szanuje i poniża. To się ukrywa z lęku przed niezrozumieniem i społecznym odrzuceniem. Trzy kolory z jednej strony naznaczają twarz artystki kulturowymi konotacjami, wiązanymi z konkretnymi barwami, z drugiej korespondują z fotograficznym procesem wywoływania zdjęć w ciemni. Przyjęta perspektywa stawia za to widzów/widzki w pozycji voyeurów, podglądających artystkę podczas snu. To z jednej strony rozważanie, kto posiada wizerunek: osoba fotografująca czy fotografowana i kiedy, oraz dlaczego, można zrobić fotografię nie patrząc.
Do metafory uśpienia, a także niezdolności przyzwolenia na istniejący porządek świata odnoszą się prace z cyklu Takotsubo, tworzone przez artystkę w latach 2017-2024. Zaczerpnięte z języka medycznego takotsubo, znane także jako choroba złamanego serca, to ostry, ale jednocześnie odwracalny stan kardiologiczny, który objawami przypomina zawał (i inne objawy dolegliwości sercowo-krążeniowych). To opowieść o postępującej chorobie, ukrytej w ciele, a zatem niewidocznej w sferze społecznego koegzystowania. Zamknięte w skrzynce zmonumentalizowane serce o anatomicznym kształcie, pogniecione i zniekształcone, jawi się zarówno jako obcy stwór czy medyczny eksperyment odizolowany od świata, a także drogocenny i delikatny, wysłużony materiał, który należy chronić. Podobnie jak w przypadku W łóżku z M., domowa przemoc, pozostająca w sferze kulturowego milczenia, „zjada” artystkę od wewnątrz. Jednakże nie oznacza to całkowitej utraty siebie, a raczej nowe ustanawianie siebie, przezwyciężanie wstydu i zwrócenie się o pomoc, co ważne jest w kontekście miejsca, w którym wystawa się odbywa – Galerii Czasu Kobiet, działającej przy fundacji wspierającą kobiety w kryzysie. Wystawa SHAME, poszukując sprawczej mocy, poszukuje także języka oraz pojęć, którymi Surwiwalki (nie ofiary, lecz osoby które przetrwały) mogą się posługiwać, aby o przemocy rozmawiać – bez wstydu.
Julia Stachura
[1] E. Kosofsky Sedgwick, “Wstyd, teatralność i queerowa performatywność: sztuka powieściowa Henry’ego Jamesa”, Teksty Drugie, 4, 2016. Dostępny online: http://journals.openedition.org/td/4621 [dostęp 15 maja 2024].
Overcoming the shame culture
It seems very likely that the structuring of associations and attachments around the affect shame is among the most telling differentials among cultures and times: not that the entire world can be divided between (supposedly primitive) ‘‘shame cultures’’ and (supposedly evolved) ‘‘guilt cultures,’’ but rather that, as an affect, shame is a component (and dfferently a component) of all.
In her latest exhibition SHAME, Zuzanna Janin confronts the visualization of domestic violence, referencing both personal memory, the cultural history of shaming, and normative social conventions where masculinity is entangled in a mythology that sustains a patriarchal system of oppression. Central to the exhibition, the sculpture SHAME (2016), made of tar and goose feathers, combines materials of different physical as well as symbolic weights and absorbs cultural meanings, both past and present. Tarring and feathering, practiced in medieval Europe and the early modern period, was a form of public torture that involved stripping the person being punished naked and painting their body with hot wood tar, only to then roll them in feathers. This grotesque transformation of a person into a bird, or a simulacrum of nature’s thief (after William Sayers), was an extremely painful punishment, but not a fatal one, leaving scars on the skin and psychological trauma. Nowadays, public ostracism takes the form of online commentary, anonymous texts, videos, emails, or voice messages, catering to cyberbullying that any person can experience in the privacy of their home. The performed theatricality of tarring and feathering needed a stage and an audience, which social networks, Facebook friends, and Instagram followers have replaced today. Quoting Kosofsky Sedwick, the culture of shame does not divide, but unites.
The SHAME globe viewed from afar brings to mind a monumentalized dandelion blowfly, ephemeral and light, sensitive to every gust of wind. On the other hand, seen up close, the thick tar-clad feathers stopped in their flow forming black tears adding weight to the composition. Doomed to ridicule, the globe displayed in the gallery space is a reminder of real and virtual exclusion, as well as the regressive mechanisms of social coexistence, which are united by hatred rather than love or care.
Seen in dialogue with SHAME Janin’s latest realizations, Pasygraphy (Swirls, Forests, and Clubs), in process since 2020, consists of sculptures made of twisted pieces of men’s wear (suits, pants, t-shirts, socks, underwear, shoes, leather, and metal belts) cast in epoxy resin. The title of the works signifies an artificially created international system of written characters, intended to represent concepts rather than specific words. This unique notation, reflecting the utopian universalism of understanding, can be applied to rachitic male figures, operating in the language of a patriarchal costume, devoid of body and soul, upholding contractual authority. Twisted and defeated, leaning against walls and lying on the floor, the constructs reflect the dominant masculinity in the culture. Known from psychoanalysis Lacanian Name of the Father, the Big Other and the guardian of the Law are experiencing a crisis, losing their balance and control over subjectivity, they are viewing themselves in the SHAME globe.
Another crucial work to the exhibition is the triptych In Bed with M. (Sleeping Blue. Red with Shame. Black Like Me). Created in 2014-2016, the photographs present a classification of violence, which Janin divides by colors into: blue – religious systems, black – exclusion and lack of knowledge about women, and red – shame. Significantly, this selfie series was created during sleepless nights, in bed, in the presence of a partner lying next to the artist. This physical proximity and at the same time psychological distance is reflected in extremely intimate frames showing the artist’s face with her eyes closed. As Janin emphasizes in her interview with SZUM: Red with Shame is a work about the emotion through which a victim of domestic violence is controlled. You are ashamed of what happens out of sight of others; that a person close to you disrespects and humiliates you so much. This you hide for fear of being misunderstood and socially rejected. The three colors mark the artist’s face with cultural connotations and also correspond to the photographic process of developing photos in the darkroom. The adapted perspective puts viewers in the position of voyeurs, peeping at the artist while she sleeps. At the same time, the work questions who owns the image: the photographer or the photographed, and when, and why, a photograph can be taken without looking.
The metaphor of dormancy, as well as the inability to conform to the existing order of the world, is referred to in the Takotsubo series, created by the artist between 2017 and 2024. Takotsubo, derived from the medical language, also known as broken heart disease, is an acute yet reversible cardiac condition that, with its symptoms, resembles a heart attack (and other symptoms of cardiovascular diseases). This is a tale of an advancing disease, hidden in the body and therefore invisible in the sphere of social coexistence. Closed in a box, the monumentalized anatomically -shaped heart, crumpled and distorted, appears both as an alien creature or medical experiment isolated from the world and as a precious and delicate, worn-out material needing protection. As in the case of In Bed with M., domestic violence, remaining culturally silent, “eats” the artist from within. However, this does not mean a complete loss of the self, but rather a new establishment of the self, overcoming shame and asking for help, which is important in the context of the exhibition’s venue, the Galeria Czas Kobiet [Women’s Time Gallery], operating at a foundation that supports women in crisis. Seeking empowerment, the SHAME exhibition also seeks language and concepts that Survivors (not victims, but survivors) can use to talk about violence – without shame.
Julia Stachura
[1] E. Kosofsky Sedgwick, Shame, Theatricality and Queer Performativity: Henry James’s „The Art of Novel”, w: Touching Feeling. Affect, Pedagogy, Performativity, Duke University Press, Durham-London 2003.
Publiczny wpis Rektora Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu zmusza nas do podjęcia działań skierowanych do szerokiego grona odbiorców, a nie tylko do bezpośrednio zainteresowanych. Chcemy podkreślić, że Fundacja Czas Kobiet na żadnym etapie nie publikowała informacji w mediach publicznych ani tradycyjnych. Zainteresowanie mediów nieprawidłowościami na poznańskiej uczelni było wynikiem ich upublicznienia przez stronę UAP.
Przeniesienie rozmów na poziom publicznych wpisów przez UAP, zamiast kontynuowania dialogu, sugeruje, że władze uczelni są bardziej zainteresowane konfrontacją i dyskredytowaniem działań Fundacji niż rzeczywistym wyjaśnieniem sprawy i wprowadzeniem zmian w strukturach uczelni.
W celu przedstawienia pełnego obrazu sytuacji, wraz z niniejszym wpisem publikujemy nasze wcześniejsze pismo skierowane bezpośrednio do Rektora, które najwyraźniej wywołało jego publiczny wpis. W piśmie tym Fundacja Czas Kobiet jasno wskazywała oczekiwane działania ze strony władz uczelni; ocenę, czy są one „radykalne”, pozostawiamy każdemu, kto zechce zapoznać się z naszymi postulatami.
W odpowiedzi na twierdzenia Rektora UAP, prof. dr hab. Wojciecha Hory, w pierwszej kolejności chcemy wyjaśnić rolę, jaką Fundacja Czas Kobiet odgrywa w tej sprawie. Jesteśmy organizacją pozarządową działającą na rzecz praw kobiet i broniącą ich zawsze, gdy dotykają ich działania przemocowe, niezależnie od ich źródła. Nie będziemy milczeć i stawać w obronie UAP tylko dlatego, że nasza dotychczasowa współpraca artystyczna układała się dobrze. Kobiety zawsze mogą liczyć na naszą pomoc w zakresie, którego oczekują.
Nasze klientki darzą nas zaufaniem przede wszystkim dlatego, że jesteśmy wobec nich lojalni. Nie złamiemy obietnicy zachowania w tajemnicy ich danych osobowych, która była podstawą do powierzenia nam ich historii. Nasza dyskrecja była podstawą legitymacji do działania w tej sprawie. Nie znaczy to jednak, że nie przekazaliśmy im informacji na temat wszczętych postępowań dyscyplinarnych czy prokuratorskich.
Z dużym zdziwieniem przyjmujemy uwagi na temat naszego obowiązku społecznego powiadomienia prokuratury, z którą jesteśmy w kontakcie w sprawie toczącego się postępowania. Zrozumienie funkcji społecznej, jaką pełni organizacja pozarządowa w takim wypadku, jest kluczowe dla podjęcia dalszych efektywnych działań przez UAP. Niestety, władze uczelni koncentrują się na uderzaniu w samą Fundację, co ma podważyć wiarygodność ujawnionych przez nas nieprawidłowości.
Nie zgadzamy się ze stanowiskiem wynikającym z wpisu Rektora, że skoro przepisy kodeksu karnego nie powstrzymały kadry przed nadużyciami, to nie ma potrzeby wprowadzania zmian systemowych. Kadra nauczycielska musi być świadoma swojej dominującej pozycji wobec studentów, których młodość i niedoświadczenie w połączeniu z estymą dla mentorów mogą prowadzić do nadużyć. Analiza wymaga sytuacji, w której pokrzywdzeni nie poszukują pomocy w ramach uczelni, lecz zwracają się do prasy lub organizacji walczących o prawa kobiet.
Wpis Rektora UAP, prof. dr hab. Wojciecha Hory, poza polemiką i atakami na Fundację, nie zawiera propozycji żadnych zmian, co równoznaczne jest z akceptacją obecnego stanu rzeczy i układu sił na UAP. Fundacja Czas Kobiet wskazuje na konieczność przeprowadzenia szeregu procesów mających na celu wyeliminowanie nierównego traktowania w jakimkolwiek aspekcie na uczelni. Mamy nadzieję, że zmiany te będą widoczne, a ujawnione przez nas historie przyczynią się do tego, bezpośrednio lub pośrednio.
Z dużym zadowoleniem przyjmujemy odzew, jaki wywołały nasze pisma ujawniające historie naszych klientek. Cieszy nas, że nasze działania spotykają się z pozytywnym odbiorem społecznym i zachęcają do zgłaszania się do nas kolejnych kobiet, nawet z innych uczelni niż poznańska. Zaufanie, którym obdarzają nas kobiety, stanowi dla nas ogromną motywację do dalszych działań na rzecz zmian systemowych i światopoglądowych.
W apelu postulujemy m.in. wprowadzenie jasnych i szczegółowych zapisów dotyczących niedopuszczalnych zachowań w sferze seksualności, wzorem Kodeksu Etyki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, wprowadzenie obowiązkowych szkoleń, systemu bezpiecznej ankietyzacji oraz reformy mechanizmu wyłaniania Pełnomocnika ds. Równego Traktowania.